Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
273. Brecht...
Leżałam opatulona kołdrą niczym kokonik. Coś mi świta. Nagle wybuchnęłam śmiechem... Tak poprostu.
-Do wariatkowa z nią...-szepnął Shige
-A mów co chcesz...-odpowiedziałam między napadami śmiechu. Podniosłam się i rozejrzałam po pokoju. Nic, co sprawiło by u mnie napad nagłego i niepochamowanego smiechu. Ale nic... Wstałam i postanowiłam wyjść się przewietrzyć, a żeby nie było, że zbudził mnie atak śmiechu załozyłam wilczkowi smyczke, obróżkę i kaganiec. Shige zaczął na mnie warczeć. Podłaskałam go po mordce
-Tak grzeczny demonik...-powiedziałam robiąc dziób w ciób. Ten tylko lekko prychnał. Wyszłam z domu. Szłam główną ulicą Konohy, była najbrdziej oświetlona. Zobaczyłam w oddali postać, która szła w naszą stronę. Shige zaczał na nią/niego warczeć. Kiedy była ta osoba w świetle latarni zobaczyłam, że to Mito.
-Wieczorny spacerek?-spytałam z nutką sarkazmu w głosi
-Odpóść sobie. I tak już sam wiem, że źle zrobiłem.
-Bardzo ciekawe... nikt nie zmuszał Cie do małżeństa z tą żmiją.!-mówiłam dalej. Wilczek warczał na Mito dalej. Prychnełam i wróciłam do domu. Tam rzuciłam się na łóżko i błyskawicznie zasnełam.Obudziłam się. Wstałam zrobiłam poranne czynności. Nie będę opisywać jak to myłam zęby, bo to nikogo nie interesuje... Przejdźmy do sedna. Dzisiaj organizuje impreze z okazji powróconego dobrego nastroju. Och tam Mi go brakowało! Tęskniłam kochanie ty moje... Dobra, dobra dość czułości. Poszłam na zakupy, by po 4 godinach zrócić z 1 reklamówką zarcia i 2 picia oraz 3 parami spodni, 4 bluzek, 2 miniówach, 1 parą szpilek i 2 parami baletek. Więc zaczełam dzwonić po znajomych. Yuki, Sugito, Ryo, Mito niee!!, Ciocia Sakura, Gaara, Ino, Shikamaru z Temari, Kankurou i wujek Neji. Pomyślisz, że to bedzie szytywna impreza?! A nigdy w życiu1 Oni rozkręcą nawet najbardziej smutną domówkę!! Więc... Impreze czas zacząć!!....
Yuki Lub Miyo 29/04/2008 20:23:35 [
Powrót]
Zostaw swoje myśli