Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
261. FuCk...!!
Chodziłam w te i wewte przed drzwiami wyjściowymi.
-Cholera! Yuki! Ja chcę z tobą porozmawiać!-krzuciłam w głąb pomieszczenia. Wybiegłamz domu. Nie mogę tak siedzieć z założonym rękami kiedy jej się może coś dziać.
-Kuso...-warknełam wbiegając do gabinetu Izo
-Tak wiem... jest w drodze do Konohy...-uprzedził
-Acha... Czyli wszystkim powiedziała a mi nie? Kurwa! Myślałam, że potraktuje mnie jak twarzyszkę misji chociaż. FuCk! FuCk! FuCk!-darłam sie
-hay, hey! Przecież to nie moja wina. A tak pozanawiasem zdaje mi się, że powinnnyście porozmawiać.-walnełam pięściami w jego biurko i zblizyłam się do niego tak, że stykaliśmy się nosami
-1. To nie twój biznes! 2. Yuki ma mnie w dupie! 3. Jak widzisz zostawiła mnie, a wioske otoczyła barierą ochronną!-każdy punk mówiłam coraz głośniej. Izo westchnał i wyjął opaskę wioski.
-nie założe opaski Izy! Chyba Cie pojebało!
-A chcesz się z tąd wydostać?! To nie marudź tylko ją włuż, a potem nie obchodzi mnie co z nią zrobisz...-mówił dalej opanowany. Wyrwałam mu z rąk opaskę i wyskoczyłam przez okno. Nałozyłam opakę na ręke i przeszłam przez barierę. Przywołałam Akari i ruszyłam.
-Shige... Co Ty o tym myślisz?
-Myslę, że jesteś świruską i nie doceniasz Yuki. Myślę tagże, że masz racje z tym, że ma Cie w dupie, ale ona może tez mysleć, że jej nie rozumiesz. Wiem, że tęksnisz za nią, za jej towarzystwem i poważnym zachowaniem. Brakuje Ci waszych wspólnych wypadów do baru i chce słuchać jak śpiewa, bić jej brawa z widowni, bo Ci na niej nadal zalezy, mimo, że sama przed sobą nie chcesz się przyznać.
-czy Ty twierdzisz, że nasze relacje da się odbudować?
-Tak... Chyba tak, jeżeli obie chcecie tego tak bardzo jak Ty.-po moim policzku słuneła łza, i uśmiechnełam się.
-Hej ślicznotko!-usłyszłam za sobą. Odwróciłam się gwałtownie i zeskoczyłam z węża. Wyjełam katanę i obejrzałam ich z góry do dołu. Kumo.
-Czego!-syknełam głosem pełnym jadu.
-Niejaka Yuki No Sabaku prosiła nas, żebyśmy Cie spowolnili...-powiedzieli z uśmiechami. To niemożliwe... Rzucili we mnie senbon. Uniknęłam wszystkich. Zawiązałam pieczęcie, uniosłam ręce do góry i zaczełam wypowiadać zaklęcia.
-Ciekawe czy się uda...?-spytałam samą siebie z uśmiechem. Z ziemii wyszły zjawy i oplotły shinobi obłoków. Zobaczyłam tylko chmury dymu. Uśmiechnełam się i rzuciłam zatrutym kunai w kępkę krzaków po mojej lewej. Usłyszałam syknięcie. Westchnełam i podeszłam. Wywlokłam go z tamtąd.
-A teraz serio. O co chodzi?-spytałam
-Yuki No Sabaku wysłała mnie, żebym cie opóźnił.-powiedział. Uaktywniłam Byakugan. Nie kłamał. Jego tentno nie wzrosło.
-Po jaką cholerę miała by to robić?-spytałam samą siebie. Wykonałam znaki. Ziemia wciągneła shinobi w swoje czeluścia. Otrzepałam ręce i rozpaliłam ognisko...
Yuki Lub Miyo 26/04/2008 21:17:30 [
Powrót]
Zostaw swoje myśli